7 sposobów sięgania po jabłka

#3 Przemyślenia znad kubka zielonej herbaty

Leżą na stole w kuchni, piękne rumiane: żółte, zielone, czerwone. Leżą i pachną. Pachną jak się bliżej podejdzie. A że kuchnia długa, a pierwsza od progu jest lodówka to nie zawsze do jabłek się dociera. Do czego dziś piję?
Do tego, że jakkolwiek zabawnie to nie zabrzmi, ciężko mi się sięga po jabłka jako pożywienie. Wiem, że też nie jestem w tym osamotniona.

Z czego to może wynikać?

1) Są za ładne, żeby je jeść.
2) Są prozdrowotnym hipsterskim elementem wystroju wnętrza.
3) Używam ich jako naturalnego odświeżacza powietrza.
4) Nie lubię jak mi cieknie sok po łokciu jak je jem.
5) Nie lubię jak mi wchodzą skórki między zęby.
6) Są nieergonomiczne do jedzenia.
7) Nie najem się nimi.

Jak obalam swoją argumentację (niekoniecznie racjonalnie:) ?

1) Jak je będę jeść też będę ładna 🙂 .
2) Prozdrowotne są wtedy jak się je konsumuje, poza tym można połączyć jedzenie z elementem wystroju. Swego czasu na studiach, zawsze miałam na parapecie poustawiane jabłka i w głowie konieczność zjedzenia co najmniej jednego dziennie. Ładnie wyglądało, pachniało, a ja bezboleśnie zmuszałam się, żeby zanurzać zęby w soczystej skórce (wcześniej umytej) i dodatkowo odliczały czas.
3) Przecież brzydko nie pachnie w mieszkaniu.
4) Zawsze mogę je rozkroić na mniejsze ćwiartki lub kupić mniej soczyste.
5) Mam nić dentystyczną, a skórki znów aż tak często nie wchodzą między zęby.
6) Jedzenie jabłek mogę potraktować jako gimnastykę twarzy i profilaktykę zmarszczek mimicznych.
7) Najem się jak potraktuję jabłko jako deser do większego posiłku, na przykład po obiedzie lub element podwieczorku – będzie bardziej różnorodnie.

One apple a day keeps the doctor away.
Jedno jabłko dziennie trzyma z daleka lekarza jak mówi angielskie przysłowie.

Więcej racjonalnych argumentów na potwierdzenie już niedługo.

Leave a Comment