#2 Przemyślenia znad kubka:

wody mineralnej

W zeszłą niedzielę w Wieluniu odbył się Bieg Pokoju i Pojednania na 10 km. Sama również brałam w nim udział. Naszły mnie w związku z tą inicjatywą pewne przemyślenia z perspektywy biegacza amatora.

Był to mój drugi bieg zorganizowany. Pierwszy był na Partynicach we Wrocławiu na bodajże ponad 2 km. Inicjatywę zaproponowała wtedy koleżanka z mieszkania studenckiego. W związku z czym zaczęłyśmy trenować z niemałymi oporami, ale jedna motywowała drugą. Pamiętam, że naszym celem było nie być ostatnimi (tym razem mój również taki był :). I się udało. Na trasie jednak w pewnym momencie koleżanka zaniemogła (miała przerwę w treningach wcześniej) i kawałek szłyśmy. Za nami było jeszcze parę osób, więc cel nadal był możliwy do osiągnięcia. Dopiero gdy skinęła głową, że da radę na ostatnich około 200 metrach przyśpieszyłam i udało wyprzedzić mi się jeszcze kilka biegaczek. Zarówno fakt, że osiągnęłam cel jak i to, że wspierałyśmy się w tym biegu oraz sama atmosfera przyniosła mi dużo endorfin 🙂

W biegu na 10 km także wyznaczyłam sobie cel: nie być ostatnią. Chciałam mierzyć siły na zamiary i mimo że czasami pojawiały mi się myśli, „ o nieeee wszyscy mnie wyprzedzają” to starałam się biec swoim tempem. W ostateczności zajęłam nieostatnie miejsce i poprawiłam czas z treningów. Wsparcie na ostatnim kilometrze dostałam od brata, który dobiegł do mnie i motywował mnie, żebym wydobyła z siebie jeszcze trochę energii co się udało.

Piszę tu o tym, ponieważ naszła mnie analogia do współpracy z Pacjentem dietetycznym. Każdy ma swój czas i należy to respektować. Na przykład w przypadku odchudzania, to że dana osoba schudnie 2 kg w ciągu miesiąca nie oznacza, że stara się mniej niż ta która schudnie te wyidealizowane akademickie 4 kg. Każdy ma inne zdrowie, doświadczenia czy możliwości czasowe. Zastój spadku również nie oznacza, że się nie starasz. Może potrzebujesz nowego spojrzenia lub wsparcia, żeby ruszyć dalej, ale swoim tempem.

http://sigma.wielun.pl/dietetyka/

Leave a Comment